| Tego rynku Kłobuck nie musi się wstydzić |
|
|
|
| poniedziałek, 05 lipca 2010 06:29 |
|
Efektownego placu nie powstydziłyby się większe miasta. Ale na powrót codziennego gwaru na kłobucki rynek, odtworzony po 30 latach niebytu - przyjdzie pewnie parę lat poczekać.
W ostatni weekend kłobucczanie - przy dźwiękach grupy T.Love - świętowali zakończenie przebudowy rynku. A właściwie odbudowy, bo w połowie lat 70. rządząca miastem ekipa burzymurków zniszczyła historyczny plac w ramach źle rozumianej modernizacji. Socjalistyczną władzę kłuła w oczy małomiasteczkowa zabudowa dynamicznie rozwijającego się Kłobucka. Dlatego w 1976 r. wywłaszczono prywatnych właścicieli działek w pierzei wschodniej i północnej rynku, a domy - od placu piętrowe, a od strony biegnącej za nimi ulic rozmieniające się w zabudowania gospodarcze - zburzono. Na tak powiększonej przestrzeni planowano budowę ratusza i pałacu ślubów, do czego nigdy nie doszło. A dawny rynek z ruchliwego placu stał się mało interesującym skwerem, czy raczej pustym wygonem. Po zmianie systemu rozpoczęła się dyskusja nad przyszłością rynku. Na początku lat 90. kłobuccy radni skłaniali się jeszcze ku zieleńcowi w miejscu rozebranej wschodniej pierzei - przeważyło jednak święte prawo własności i zabrane za PRL-u parcele wróciły do dawnych właścicieli. Od tego czasu odbudowa kłobuckiego rynku prowadzona była - choć wolno - to konsekwentnie. Z jednej strony prywatni inwestorzy stawiali kamieniczki we wschodniej pierzei (północna nie będzie odbudowywana) - z drugiej władze miasta postanowiły odtworzyć płytę placu. Stosowną uchwałę radni podjęli w 2004 roku, w kolejnym uchwalono program rewitalizacji miasta, a w 2006 rozstrzygnięto konkurs architektoniczny na kształt placu. Jury miało piekielnie trudne zadanie a zespół architektów z Paryża przegrał o włos z projektantami z Rybnika pod wodzą Marka Wawrzyniaka. I efekt ich pracy możemy właśnie oglądać. Plac wyłożono kamieniem - w części drobniejszą kostką a w części większymi płytami. Bliżej kościoła umieszczono drzewa i ławeczki, a dalej - znajduje się wolny plac, na którym organizowane będą imprezy. Cechą charakterystyczną nowego rynku jest wyprofilowanie jego powierzchni na kształt płyciutkiej rynny. Od ul. Armii Krajowej plac oddzielono murkiem z kamienia. Przy nim, w jednym z narożników, usytuowano scenę z przeszklonym pawilonem zaplecza połączonym z przystankiem autobusowym, w drugim - ścianę wodną. Wyeksponowano też starą studnię, którą przykryto szkłem. A na kamiennym słupie wyryto herb Kłobucka i datę jego powstania: 1339. Inwestycja pochłonęła prawie 7 mln zł, ale 5,5 mln miasto dostało z Unii Europejskiej. Czy konkursowy projekt sprawdzi się w praktyce? Za wcześnie o tym mówić. Wprawdzie już dziś widać, że inwencja zmotoryzowanych, którzy wcisną się w każdą dziurę, by zaparkować, przerosła wyobrażenia projektantów - ale jest to rzecz drugorzędna i do poprawienia. Wystarczą dodatkowe bloki kamienne zapobiegające wjeżdżaniu na środkową płytę, pod drzewa. Ale też warto się zastanowić nad uporządkowaniem parkowania wzdłuż zachodniej i wschodniej pierzei, by samochody nie blokowały chodników. Nietrafione wydaje się za to oddzielenie ul. Armii Krajowej od rynku kamienną ścianą: szkoda, że tego muru nie przecięto gdzieś pośrodku schodami prowadzącymi wprost na przystanek autobusowy. A i szklany pawilon na co dzień zamknięty na klucz, mógłby przyjąć jakieś centrotwórcze funkcje, goszcząc np. salon prasowy czy księgarnię. Od architektonicznych niuansów ważniejszy jest jednak cel rewitalizacji Rynku Jana Pawła II (tak się oficjalnie dziś nazywa), jakim było przywrócenie mu funkcji centralnej. Plac - założono - ma być miejscem codziennych spotkań, a także ważnych wydarzeń w życiu miasta. I jego wizytówką. Jednak we wtorek w południe rynek był pustawy. To pokazuje, jak miejsce, z którego pochopnie usunięto miejski gwar - trudno przywrócić do życia. Przez 30 lat nie istnienia rynku centrum Kłobucka przesunęło się gdzie indziej. Rewitalizacja okazuje się więc procesem znacznie dłuższym, niż sama fizyczna przebudowa placu. W żadnym razie nie jest to jednak argument za tym, że inwestycja była niepotrzebna. Powiatowy Kłobuck publicznej przestrzeni bardzo potrzebuje. A po odnowieniu rynku szanse, by na powrót stał się on centralnym punktem miasta, znacznie wzrosły. Pierwszy koncert już był, będą zapewne następne. Poza tym rozpoczęła się budowa kolejnej kamienicy we wschodniej pierzei. Gdy powstanie, do zagospodarowania zostaną jeszcze dwie parcele, w tym kluczowa: w narożniku rynku i ronda. Dopiero wtedy będzie można mówić o zakończeniu rewitalizacji. I ocenić jej efekty. Źródło: Gazeta Wyborcza |
Sonda
Reklama
2009-2010 eklobuck.net | redakcja@eklobuck.net | stat 4u | Powered Joomla






